SCAE Trip
Marek Robacha, Primulator, trener Akademii Espresso
1/5

San Jose, stolica Kostaryki, była celem spotkania 20 członków SCAE, zawodowo związanych ze światem kawy, reprezentujących 12 krajów w tym Korea oraz Chiny. Dla mnie pokonanie trasy Łódź-Londyn-Madryt-San Jose (jak policzyłem chyba ponad 14.000 km) zajęło mi 30 godzin. Podróżujący na Kostarykę to głównie turyści. Bardzo specyficzna odprawa, dokładne, długie przeglądanie paszportów, ręczne sprawdzanie zawartości w walizkach. W pobliżu celnicy z psami gotowymi do poszukiwania narkotyków. Trochę inny standard lotniska w porównaniu z lotniskami europejskimi. Bardzo dużo ludzi na małej powierzchni. Turyści z deskami surfingowymi, większość to Amerykanie i Kanadyjczycy.
Piękny, bardzo ciepły wieczór. Podjeżdżamy pod hotel otoczony podświetlonymi palmami. Po zameldowaniu się w hotelu spotkaliśmy się w barze aby się poznać. Podczas przedstawiania się, każdy powiedział kilka słów na temat jaką rolę spełnia w świecie kawy i jaki jest jego cel udziału w tej eskapadzie. W czasie 2 tygodni wspólnego pobytu, okazało się , że razem ze mną są bardzo ciekawi ludzie, rasowi specjaliści z różnych dziedzin biznesu kawowego i to oni byli jedną z największych wartości tego wyjazdu. Długie, wieczorne dyskusje, wymiana doświadczeń, polemiki, nawet sprzeczki, to nieocenione źródło wiedzy. Całą nasza ekipę oprócz zainteresowania wszystkim co jest związane z kawą, łączyło jeszcze jedno – wielka pasja i niepohamowana chęć zdobywania wiedzy związanej z kawą.
Rano, pierwszy widok z okna zapiera dech. W oddali piękne pasmo gór wulkanicznych z zachmurzonymi wierzchołkami, oświetlone porannym słońcem zielone zbocza to plantacje kawy . Po śniadaniu poznaliśmy naszego tłumacza i za razem przewodnika, Stanleya. Stanley na koniec potwierdził, że w ciągu tygodnia pobytu z nami dowiedział się o kawie tyle, ile jako Kostarykańczyk nie widział przez prawie 40 lat swojego życia. Stanley wyposażył każdego nas w odbiorniki ze słuchawką a sam posiadał nadajnik z mikroportem. Cały system działał w zasięgu kilkuset metrów i w ten sposób cały czas byliśmy w kontakcie. Otrzymywaliśmy na bieżąco tłumaczenie przekazu plantatorów nawet gdy byliśmy w różnych, odległych miejscach na plantacjach. Proste, a bardzo dobre rozwiązanie. Prze cały czas służyłbyliśmy pod opieką gospodarza naszego pobytu na Kostaryce przedstawiciela ICAFE, The Speciality Coffee Assotiation of Costa Rica oraz Sintercafe. Byliśmy pierwszą grupą z Europy, która kiedykolwiek w takim gronie odwiedziła Kostarykę i Panamę. Nasz przyjazd był wyjątkowym wydarzeniem dla ICAFE szczególnie, że organizacja w tym roku obchodzi 75-lecie istnienia. Miało to też odzwierciedlenie w mediach, gdyż przez cały jeden dzień towarzyszyli nam dziennikarze z miejscowej gazety Tico Times, a potem mieliśmy okazję przeczytać artykuł zatytułowany „Euro Café Buyers Sniffing Around Costa Rica”.
Kostaryka ma 8 regionów gdzie uprawia się kawę. Naszą podróż zaczęliśmy od CoopeAtenas w West Valley. Przejeżdżaliśmy obok regionu wulkanu Poas, który najbardziej ucierpiał podczas bardzo silnego trzęsienia ziemi, które miało miejsce 2 tygodnie wcześniej. Przejeżdzaliśmy przez tymczasowo wybudowany most, gdzie nie całe kilkaset metrów obok usunęła się z jednej z gór ogromna ilość ziemi niszcząc drogę i most, zasypując koryto rzeki. Na szczęście była sucha pora roku i ani rzeka ani ziemia nie spowodowała ofiar w ludziach. Potężna siła natury.




Marek Robacha, Primulator, trener Akademii Espresso
1/5
San Jose, stolica Kostaryki, była celem spotkania 20 członków SCAE, zawodowo związanych ze światem kawy, reprezentujących 12 krajów w tym Korea oraz Chiny. Dla mnie pokonanie trasy Łódź-Londyn-Madryt-San Jose (jak policzyłem chyba ponad 14.000 km) zajęło mi 30 godzin. Podróżujący na Kostarykę to głównie turyści. Bardzo specyficzna odprawa, dokładne, długie przeglądanie paszportów, ręczne sprawdzanie zawartości w walizkach. W pobliżu celnicy z psami gotowymi do poszukiwania narkotyków. Trochę inny standard lotniska w porównaniu z lotniskami europejskimi. Bardzo dużo ludzi na małej powierzchni. Turyści z deskami surfingowymi, większość to Amerykanie i Kanadyjczycy.
Piękny, bardzo ciepły wieczór. Podjeżdżamy pod hotel otoczony podświetlonymi palmami. Po zameldowaniu się w hotelu spotkaliśmy się w barze aby się poznać. Podczas przedstawiania się, każdy powiedział kilka słów na temat jaką rolę spełnia w świecie kawy i jaki jest jego cel udziału w tej eskapadzie. W czasie 2 tygodni wspólnego pobytu, okazało się , że razem ze mną są bardzo ciekawi ludzie, rasowi specjaliści z różnych dziedzin biznesu kawowego i to oni byli jedną z największych wartości tego wyjazdu. Długie, wieczorne dyskusje, wymiana doświadczeń, polemiki, nawet sprzeczki, to nieocenione źródło wiedzy. Całą nasza ekipę oprócz zainteresowania wszystkim co jest związane z kawą, łączyło jeszcze jedno – wielka pasja i niepohamowana chęć zdobywania wiedzy związanej z kawą.
Rano, pierwszy widok z okna zapiera dech. W oddali piękne pasmo gór wulkanicznych z zachmurzonymi wierzchołkami, oświetlone porannym słońcem zielone zbocza to plantacje kawy . Po śniadaniu poznaliśmy naszego tłumacza i za razem przewodnika, Stanleya. Stanley na koniec potwierdził, że w ciągu tygodnia pobytu z nami dowiedział się o kawie tyle, ile jako Kostarykańczyk nie widział przez prawie 40 lat swojego życia. Stanley wyposażył każdego nas w odbiorniki ze słuchawką a sam posiadał nadajnik z mikroportem. Cały system działał w zasięgu kilkuset metrów i w ten sposób cały czas byliśmy w kontakcie. Otrzymywaliśmy na bieżąco tłumaczenie przekazu plantatorów nawet gdy byliśmy w różnych, odległych miejscach na plantacjach. Proste, a bardzo dobre rozwiązanie. Prze cały czas służyłbyliśmy pod opieką gospodarza naszego pobytu na Kostaryce przedstawiciela ICAFE, The Speciality Coffee Assotiation of Costa Rica oraz Sintercafe. Byliśmy pierwszą grupą z Europy, która kiedykolwiek w takim gronie odwiedziła Kostarykę i Panamę. Nasz przyjazd był wyjątkowym wydarzeniem dla ICAFE szczególnie, że organizacja w tym roku obchodzi 75-lecie istnienia. Miało to też odzwierciedlenie w mediach, gdyż przez cały jeden dzień towarzyszyli nam dziennikarze z miejscowej gazety Tico Times, a potem mieliśmy okazję przeczytać artykuł zatytułowany „Euro Café Buyers Sniffing Around Costa Rica”.
Kostaryka ma 8 regionów gdzie uprawia się kawę. Naszą podróż zaczęliśmy od CoopeAtenas w West Valley. Przejeżdżaliśmy obok regionu wulkanu Poas, który najbardziej ucierpiał podczas bardzo silnego trzęsienia ziemi, które miało miejsce 2 tygodnie wcześniej. Przejeżdzaliśmy przez tymczasowo wybudowany most, gdzie nie całe kilkaset metrów obok usunęła się z jednej z gór ogromna ilość ziemi niszcząc drogę i most, zasypując koryto rzeki. Na szczęście była sucha pora roku i ani rzeka ani ziemia nie spowodowała ofiar w ludziach. Potężna siła natury.






